Unii Europejskiej nie podobają się niektóre nasze przepis

Co ostatnio ukazało się w gazetach, czasopismach lub książkach i związane jest z zamówieniami publicznymi
PiotrW
Posty: 2196
Rejestracja: 21 sie 2006, 12:58

Post autor: PiotrW » 27 sie 2007, 8:35

Unii Europejskiej nie podobają się niektóre nasze przepisy o przetargach – Rzeczpospolita, 27 sierpnia 2007 – fragment artykułu

Rząd zapowiada, że zmieni większość zakwestionowanych przez Komisję Europejską przepisów o zamówieniach publicznych. Części jednak zamierza bronić
W związku z organizacją Euro 2012 Ministerstwo Sportu zastanawia się nad dalszą liberalizacją przepisów o zamówieniach publicznych. Tymczasem już teraz niektóre z nich zostały zakwestionowane przez Komisję Europejską. Uznała, że są sprzeczne z unijnymi dyrektywami.
Leśnicy potraktowani łagodniej
Podczas nowelizacji prawa zamówień publicznych w 2006 r. posłowie zdecydowali się w szczególny sposób potraktować leśników. Przy zlecaniu usług związanych z gospodarką leśną są oni zwolnieni z wielu procedur, a co najistotniejsze, mogą je zlecać w trybie tzw. wolnej ręki, czyli bez organizowania przetargów. Unia Europejska nie widzi powodów do takiego szczególnego traktowania. Jej zdaniem usługi te powinny podlegać zwykłym procedurom.
-Komisja błędnie przyjęła, że posługujemy się definicją gospodarki leśnej z ustawy o lasach. Tymczasemchodzi wyłącznie o usługi, które zgodnie ze wspólnym słownikiem zamówień mogą podlegać uproszczonym procedurom. Jestem pewien, że nasze wyjaśnienia przekonają Komisję - tłumaczy Tomasz Nowakowski, wiceminister rozwoju regionalnego.
Zastrzeżenia KE wzbudziło też odebranie możliwości zaskarżenia wyboru najlepszych prac konkursowych.
- Sądzę, że to nieporozumienie. Nam chodzi wyłącznie o to, żeby nie podważać subiektywnych ocen sądu konkursowego, czyli tego, czy coś mu się podoba, czy też nie. Wszystko inne oczywiście można oprotestowywać - mówi Tomasz Czajkowski, prezes Urzędu Zamówień Publicznych.
Rząd chce zmienić przepis w taki sposób, by te intencje były jednoznaczne.
Teraz ruch należy do KE. Jeśli tłumaczenia polskiego rządu jej nie przekonają, pewnie będziemy musieli zmienić prawo. W przeciwnym razie grozi nam skarga do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

Cały artykuł w dzisiejszej Rzeczpospolitej

ODPOWIEDZ