Prawo pierwokupu z relacji radnych-PRAWDA CZY FAŁSZ???

Tutaj można umieszczać wszelkie tematy związane z przetargami i zamówieniami publicznymi - inne spojrzenie na przetargi.
Marecky
Posty: 10
Rejestracja: 21 paź 2007, 21:07

Post autor: Marecky » 19 lis 2007, 20:53

Jestem zainteresowany wykupem budynku od gminy i w tym celu udałem się na komisję rady gminy na której dowiedziałem się, że jeśli dostanę od gminy prawo pierwokupu to przetarg wyglądałby w następujący sposób: zatrudniany jest rzeczoznawca, następnie ogłaszany jest przetarg w którym mogą brać udział wszyscy zainteresowani a po wylicytowaniu końcowej maksymalnej oferty ja z racji posiadania prawa pierwokupu mogę kupić budynek za tą stawkę końcową mimo że przetarg wygrał ktoś inny. Prawda czy fałsz? Ja rozumiem że radni nie są specjalistami od przetargów ale wydaje mi się że nie wszystko co mi powiedziano jest prawdą. Bardzo proszę o pomoc w tej sprawie!!!

PiotrW
Posty: 2196
Rejestracja: 21 sie 2006, 12:58

Post autor: PiotrW » 20 lis 2007, 8:25

Tak, to prawda. Na tym właśnie polega prawo pierwokupu, że wykonuje się je za cenę ustaloną przez strony umowy. Nie mogą one jednak przenieść własności jeśli uprawniony z tytułu pierwokupu zrealizuje swoje uprawnienie. O pierwokupie mówią między innymi art. 596 – 602 Kodeksu cywilnego oraz art. 109 – 111 ustawy o gospodarce nieruchomościami. W tej ostatniej ustawie chodzi jednak o prawo pierwokupu na rzecz gminy. Nie jestem pewien na jakiej podstawie miałaby gmina udzielić komuś prawo pierwokupu. Czym innym bowiem jest przyznanie pierwszeństwa w nabyciu nieruchomości. Wtedy nieruchomość sprzedaje się po cenie jaką ustali w operacie szacunkowy rzeczoznawca majątkowy, chyba że zgodnie z ustawą przyznano bonifikatę.

Marecky
Posty: 10
Rejestracja: 21 paź 2007, 21:07

Post autor: Marecky » 20 lis 2007, 9:26

Czyli radni gminy w związku z tym że mają działać na korzyść gminy mogą przyjść na przetarg podbić cenę budynku np. o 100% więcej niż wycenił go rzeczoznawca bo doskonale wiedzą że ja i tak go kupię bo bardzo mi na nim zależy? Przecież to jest jakaś paranoja! Gdzie tu sens, gdzie logika? Dlaczego mam płacić za bułkę 10zł. skoro jest warta 30gr.?! Nawet jak radni nie będą brali udziału w przetargu w celu podbicia ceny to poproszą o to kogoś innego. A o wadium nikt się nie martwi mając pewność że i tak ja kupię przedmiot licytacji. Dla pewności zapytam raz jeszcze to, że zapewne przepłacę ogromną sumę za przedmiot przetargu to mam rozumieć, że jest to "cena ustalona przez strony umowy"??? A może jest jakiś limit? Może takimi rzeczami powinien zainteresować się UOKiK...

ODPOWIEDZ